Obóz muzyczny z innej str ;P


Link 24.07.2014 :: 00:11 Komentuj (0)
 photo DSC_2605_zpse5eb851c.jpg

 photo DSC_3229a_zpsd31d7d37.jpg

 photo DSC_3232_zps4f31f297.jpg

 photo DSC_3242_zps3bfaffda.jpg

 photo DSC_3245a_zps09ca46e5.jpg

 photo DSC_3469a_zps6449b58a.jpg

 photo DSC_3449_zpscbe4de7e.jpg

 photo DSC_3454_zps62efa584.jpg

 photo DSC_3458_zps7f8221ac.jpg

 photo DSC_3463_zps37170b29.jpg

Modelki wypożyczone od Leny (z większą lub mniejszą świadomością-pośredniczyła mama Sabina :),
Wykorzystane męskie pośladki należą do Oskara-nie stawiał oporu! :) 
Stylizacja modelek -Kasia! :)



AMPy


Link 23.05.2014 :: 00:34 Komentuj (0)
W tym roku nie napisałam misji do ogarnięcia-i ciężko powiedzieć dlaczego,zeszłoroczna misja wyznaczała jednolite  cele do osiągnięcia,a jak brakło sił czy też wzmogła się zadyszka na zakręcie uczelniano/zawodowo/domowo/egzystencjonalnym motywowała do działania. W tym roku w każdym razie takiej misji nie ma,a jakbym ją stworzyła to niewątpliwie na liście znalazłby się udział w AMPach i obrona licencjatu w pierwszym terminie co więcej ? tego sama chyba nie wiem (uwzględniając rzeczy na które bezpośrednio mam wpływ-bo o całej reszcie dobrostanu emocjonalnego można marzyć,ale.).
Teraz pomyślałam,że jeśli nie napisałem misji to tak jakbym w zasadzie nei dopuszczała do siebie myśli ukończenia tych studiów,ale przecież jż 2gi rok na meblach wisi kartka "Studia kończą najwytrwalsi,nie najzdolniesi" -negować nie będę,wytwała raczej jestem, kwestię zdolności mogę przemyśleć bo egzaminach (o zgrozo-) końcowych.
No ale nie o tym miało być. 
..na liście pojawiłby się udział w ampach.(Akademickie Mistrzostwa Polski)
no i te bym odhaczyła ( tak robiłam w zesżłym roku,jak już wyznaczony cel był osiągnięty).
Na Ampy pojechałam zaraz po nocy w pracy,tydzień po Etapie Wojewódzkim,wcześniej zaklepując wolne i z bólem rezygnując z innej "imprezy".
Do Jeleniej droga daleka,człowiek nie wie co go czeka... 
zagłębiać się w szczegóły nie będziemy.
Pierwszy raz zrobili coś takiego ponoć.Po wyścigu czasowym w sobotę,na wyścig główyny w nd  załapało się 70 %, i pomimo mojego pozytywnego odczucia po sobotniej czasóce,brakło mi 45s. dużo ,nie dużo- trochę jest.w każdym razie nie załapałam się-nie zmienia to też faktu,że na inf. o niemożności startu w nd,tuż przed śniadaniem-poporstu poczułam ulgę,że nie muszę tam znowu iść!
Trasa-jak dla mnie -mega ciężka technicznie,wyszło szydło z worka,wydygałam się co też chyba widać na zdjęciach (teraz to się zastanawiam z czego to wynika... poprostu tak mam,czy też człowiek widział za dużo efektów,urazów np. rowerowych?).
Po fakcie czuję niesmak,przecież zawsze moznabyło dać z siebie więcej... ale jak pomyślę o tym co czułam po czasówce to tragedii nie było... może noga nie podaje,waga większa -oj gdybać nie będziemy.
Drużynowo 4 msc. w Open 12, panowie pokazali klasę i stanęli na miejscu 3 pudła-SZACUNECZEK!!!!
-Wracając do myśli...,że jakoś deszcz ściągam na siebie( bo Cyklo w Przemyślu,AMPy w Kielnarowej,AMPy w Jeleniej)-stwierdzam,że jeśli w Strzyżówie walnie żabami.to skłaonna jestem nei startować :P :D :) 
Dodaję dwie foty z Jeleniej (czasóka w sobotę)./zdjęcia niestety nie są wstanie oddać tego,co dziać się może w ludzkiej głowie :P :) ,nachylenia terenu,błota.... zdjęcia oddają niewiele w zasadzie! :P
 photo DSC_3113_zps4ff06438.jpg

 photo 10403723_861292700554306_1224672557295989421_n_zps51cb767b.jpg

Dla ludzi dociekliwych : :) AMP XC 2014 Jelenia

I poniżej coś na upalne dni :) 
Nie,to nie są lody ;)

 photo DSC_1852_zps3f082f75.jpg
Kofidrink!Na dzień dobry ! 
 photo 079c0454-8c83-46d0-85b9-498d1062870d_zpsd24653c8.jpg

p.s. 
Mama dziś mnie zapytała czy się odchudzam,kilka chiwl później podkreślała,ze jestem TAKA szczupła...-to chyba powinno dać do myślenia,ale za miesiąc o tej porze będzie kilka kg mniej ! :/



cyklo #1


Link 07.05.2014 :: 14:50 Komentuj (2)
Emocje opadły.Rozpisywać się jednak nie będę.
Trasa przejechana,bardzo fajna,maraton bardzo przyjemny,świetnie zorganizowany i oznakowany,jedynym mankamentem był fakt,że przy ostatnich 14 km nie dało się zmienić przełożenia w rowerze,nie dało się zmienić-palcami i trzeba było wciskać manetki nadgarstkiem...
Przemoczyć wszystko do ostatniej suchej nitki udało się już nie raz,ale nie przypominam sobie,żebym tak kiedykolwiek zmarzła.W każdym razie,z przygodami,i niemocą wynikającą z braku własnej dentki do zmiany przy chyba 26 km uprawiałam turystykę pieszą,do momentu kiedy to zlitował się nade mną najprawdziwszy góral spod samiuśkich Tater (dziękuję Edziu!:) dzięki czemu mogłam się dotoczyć do mety.
Na tym chyba zakończę.
Po maratonie pojechałam do Schroniska PTTKu żeby się ogarnąć przed weselem w Jarosławiu... 
wiem,że najlepiej pewnie po tej tonie błota nie wyglądałam(tony błota na sobie już nie miałam,ale przemarznięcie nie dawało o sobie zapomnieć),ale jak wychodziłam ze schroniska z włosem rozwianym i sukience to usłyszałam z dialogu osób pracujących tam -Pan(nazwijmy go Stefanem) do Pani tam walczącej z podłogami "Pani Kasiu!Kopciuszek!"
Na Maraton warto się wybrać,nie koniecznie dla wyniku,ale dla ludzi tam spotkanych i tych nowo poznanych,dla satysfakcji dotarcia do mety w każdych warunkach i dla takich zdjęć zrobionych przez Wiktora :) !

 photo 10169162_792479487428895_3357865272551508650_n_zps0c2d77ed.jpg

 photo 10322785_792480304095480_3265115451502567977_n_zps601bf426.jpg

 photo 10336618_792480530762124_15643486875505803_n_zpsc08b924f.jpg

W głowie tymczasowo psychiczny i emocjonalny Dżihad.
Lato w mieście
-Potrzebne sklejenie "do kupy".Wszystkie metody dozwolone.

Cytując po raz kolejny Sylwię Ka-Sz-w życiu ważne jest to jakich ludzi spotykasz na swojej drodze.
-dlatego też tobrze,że człowiek ma przy sobie ludzi takich "Wyciągających z Opresji".
-Bardzo dobrze,mieć przy sobie.Bardzo!


Chwilę mi zeszło,ale już wiem,jak zmontować kawę tak,żeby były 3 poziomy-zdjęcie dodam na pokuszenie ;)

 photo IMG_20140507_160552_zps9657d351.jpg


Znalezione na :


Link 22.04.2014 :: 17:29 Komentuj (0)
-FACEBÓG

 photo poprzeczka_zps4d58bfe8.jpg
-czyli ostatni głęboki oddech przed totalną gonitwą i trawieniem nerwów zamiast śniadania/obiadu/kolacji?
To tyle w temacie.


Półmaraton Rzeszowski


Link 07.04.2014 :: 23:38 Komentuj (3)
Powiem tak... plany na nd miały być bardziej napięte,ale pogody człowiek nie zamówił to i z focenia i kręcenia zostało mi focenie.
Zmarzłam przeokrutnie,ale ciesze się,że odkurzyłam nieco aparat bo okazało sie,że poza moimi głównymi faworytkami było sporo znajomych :)
Dajmy na to teamowy ziomek Grzes,który na maratonie rowerowym 2 lata temu w podobny sposób po sytym podjeździe, tuż przed bufetem krzyczał "Piwaaa",tu to chyba 5 zamawiał :D :)

 photo DSC_0273_zpsf3a5c43f.jpg
Ekipa z Przemyśla (te koszulki w genialnych!kolorach) z Markiem na czele!
 photo DSC_0374a_zps01900a56.jpg
Stoję marznę,podnoszę głowę i słysze entuzjazm w głosie "Aniaaa!" :D
 photo DSC_0485a_zps1bc13fa2.jpg
No i moje faworytki,zdeterminowane,wytrwałe w sowim postanowieniu,że trenują całą zimę i biegną na półmaraton!Szacunek!Z kim przystajesz... - tnz. jeszcze trochę i ja zacznę koksić ! :) 
 photo DSC_0503a_zps4889cf29.jpg

 photo DSC_0507_zps29760fb7.jpg


zaległości


Link 21.03.2014 :: 22:21 Komentuj (3)
Dostałam wczoraj okant od Surmy,że cisza,że nic się dzieje,ze osiada kurzem..
No to mam tu kilka zaległych foteczek,a że dziś właśnie kurier dostarczył nasze nowe sakwy czy też elementy z działu dokompletowania to jakoś człowiek już myśli,czy się uda tegoroczne plany zrealizować
(tak na marginesie-koszyczek przy złomku najpojemniejszy na świecie-wielką paczke z rabatem od Crosso przetransportowałam przez pół miasta/ praca-mieszkanie).

BiH generalnie to takich znaków,które nie były ostrzelane jakoś nie pamiętam..
 photo 000019_zps4d66ad24.jpg

Wojciu-przebudzenie-za to zdjęcie tu pewnie się narażam,no ale Kolmerek zrobił nam wszystkim takie słit foto :),do rąk dostałam tylko to :D
 photo 000021_zpsc6265d52.jpg
Posiłek regenerujący i miód wyciskany z tubki.
 photo 000020_zps8a1bc2a4.jpg
Zdjęcie przesłąne z Krakowa-jedyne nasze wspólne foto które nie pstryknał nam samowyzwalacz.
 photo unnamed1_zpsb10e3c70.jpg
Kolmerkowa dusza artystyczna
 photo 000024_zps4241a3a3.jpg
i mapa ..trasa z naniesioną legendą produkcji Kolmerka,nie mam niestety skanu :)
 photo 2013-08-29180416_zps3f59ba43.jpg
No i co tu dużo mówić... wakacje na rowerze-jak jest?-tak jest! Polecam wszystkim :))
 photo e4b70123-0391-4f57-8255-b12fc228fb6e_zps4742a951.jpg

a tu już schronisko w Cisnej.ładowanie baterii po zaliczonej sesji czy jak kto woli weekend z wariatami :) 
-to tak odnośnie przebudzeń :D :) 
 photo 0e5d4d6a-0f21-4f13-94e2-1862665d0607_zpse075bdb9.jpg
i zdjęcie rodzinne :) Okrąglik,a kto nie próbował zjazdu na dupko-sankach z np. Małej Rawki to chyba nie wie,że żyje :) 
 photo 075ee900-d571-4c42-88e2-7b55332d31b2_zpsa9eb1994.jpg

 photo 335ef63c-a755-4270-8f53-87842234b251_zps0e5e6319.jpg

28.08 Powrót..


Link 25.01.2014 :: 15:58 Komentuj (6)


W nocy oczywiście zrywa się wiatr,mało mi pomarańczowego żagielka nie porwie-nie
wiem która godzinai pytam „Usiu,śpicie?-Nie,wbijaj”-Rano szoping,śniadanie,plaża
(-znów zbiera się na deszcz)-zbieramy się i obieramy kierunek na Split –zwiedzanie,plażowanie
irelaks!Ale zanim to :Stoimy na granicy Chorwacji z BiH i głośno myślimy :”a co
jak zaczną nam przeszukiwać bagaże? Ja:- „Pierwsze co zrobię to rzucę celnikowi
te skiśnięte SPD”,Uś:”O!Moja sfatygowana koszulka czai się w czeluściach
sakwyna nieświadomego celnika:! (dobrze,że nas nie przeszukali-dobrze dlanich!)
Po drodze zatrzymujemy się na szybką konsumpcję arbuza i opalanko ,gdzieś w
Makarskiej,później kierunek Split-szybkie zwiedzanie i autostradą do Pakostane
gdzie wbijamy na camping o 23,do tego 
miejsca prowadzi nas nawigacja,dojeżdżamy ….
Nawigacja: „Jesteś u celu prowadził Cię Krzysztof Hołowczyc”
Kolmerek: „Jestem u celu.-Jestem u celu!Zajebiście!-i co teraz?”  :)))))
Wojtek z Agą idą jeszcze na miasto,ja ze zmęczenia padam!
29.08
Budzimy się,piekarnia,śniadanie na plaży…… tam też cały dzień ,około 18
obieramy kierunek na Rzeszów! 

 photo 000015_zpsfd70ac73.jpg

Droga na plażę w Cupari
 photo 000008_zpsed56c129.jpg
..są tam dwa hotele troszkę sponiewierane przez wojnę i nieużywane.
 photo 000012_zpsea7abe51.jpg

 photo 000011_zpse9159e27.jpg

Surma kontra fala :D
 photo DSC_0897_zps7683fa91.jpg

 photo DSC_0903_zps6a321b35.jpg

Makarska..
 photo DSC_0907_zpsade63ad3.jpg

 photo DSC_0910_zps0d2ab18b.jpg
..w Makarskiej usiłowałam stawiać pierwsze kroki w nurkowaniu z maską... Usiu ręce załamał :D
 photo DSC_0919_zpsf4beb84b.jpg

 photo DSC_0922_zps404ebd25.jpg
-bo Wojtek nie chciał nam zdjęcia z palmą zrobić :P
 photo DSC_0927_zps3e53b6b1.jpg

29.08

 photo DSC_0007_zpsde6c238d.jpg
Syreny!!! :)
 photo DSC_00492_zps84fe736b.jpg

 photo DSC_00402_zps7b567125.jpg
Melonik.... omnomnomnom!!!!
 photo DSC_00532_zps80afaf88.jpg

"Wojtuś,zrobić Ci kanapkę?-chętnie" :D :) 
Dobrze,że Surma wiedziała o co chodzi.no ale wiadomo!
 photo DSC_00562_zpsf52dc600.jpg

 photo DSC_00602_zpsddc65988.jpg
Aneczka zarzuć grzywą ! No masz.
 photo DSC_00672_zps965b8f34.jpg

W drodze powrotnej.jadąc autostradą chorwacką chyba-zabiłąm lisa.jest to jedyna ofiara tej wyprawy-niestety pojawił się z nikąd.Każde z nas złapało kapcia-minimum 1....wyjątkiem jest Paweł :)
Zgubiliśmy :Paweł -Kapelusik wyprawowy,Surma-białą buffę,ja lampkę rowerową na przód..Wojtek?nie wiem :)
Rzeszówek! 30.08
"Ahoj przygodo,drużyna marzeń znowu w komplecie :D :) "
 photo DSC_00722_zps0950a703.jpg

Wakacje bardzo zacne,polecam wszystkim,najlepsze w moim życiu do tej pory pewnie.
Poszukam jeszcze zdjęć które gdześ mi umknęły w przeglądaniu i dodam innym razem może.



27.08


Link 29.12.2013 :: 17:25 Komentuj (2)

Mieliśmy, ambitny plan, że rano wstaniemy i ruszymy żeby jak
najszybciej dotrzeć do Campu w którym zostawiliśmy auto, ale niestety od godz 5
towarzyszyła nam burza mniej-więcej do godz 10 40 –po długim lenistwie i mojej
ucieczce do Agi i Wojtka (zalało mnie!)-ruszyliśmy w drogę ,po uprzednim
wylaniu z mojego namiotu ok 20 l wody :D :),po drodze zatrzymaliśmy się na małe
co nieco –bo pora obiadowa- gulasz i zupa rybna),jedziemy w deszczu, przed nami
jakieś 60 km do celu, połowa pod górkę. W czasie jazdy (atakowaliśmy podjazd
właśnie) szczeka na nas pies z mijanego przez nas domu-szybko wyciągam wnioski,
że psina chyba nie widziała do tej pory rowerzystów..  pies ujada, zaczyna gonić szybciej i
szybciej.. w skutek czego z Surmą dostajemy super przyspieszenia(pies większy
od owczarka niemieckiego z wielkimi zębami, goniący w naszą stronę-no to
ogień!)-w konsekwencji naszej ucieczki Usiowi niewiele brakuje żeby ze śmiechu
spaść z roweru –tak naprawdę byłoby strasznie kiepsko gdyby pies nas dogonił…
no ale, że nie wiedział jak lądować telemarkiem po skoku ze skarpy to tak jakby
1:0 dla nas :D 
Zatrzymaliśmy się w Trebinie na mały shopping, płacimy kartą bo nie można w
Euro, a ichniejszej waluty nie mamy.
Gonimy w stronę granicy, urokliwe przejście graniczne- widok na całą
zatokę-przejeżdżamy przez miasto nadszarpnięte przez wojnę-w BiH dużo jest
budynków ostrzelanych- na wygląd jakby wczoraj. Po drodze focimy, dojeżdżamy do
campu- Kolmerek odbija na rowerze do Dubrownika, czego później żałuje (-8%
podjazdu w drodze powrotnej, Z uwagi na kilkudniowy brak prysznica wskakujemy
do łazienki idziemy na plażę-tam wcinamy pizzę i wracamy bo zbiera się na burzę.
Ok 21 jedziemy autem do Dubrownika na nocny spacer-miasto zachwyca swoim
klimatem, przytłacza ilością turystów-w każdym razie mamy nadzieję tu jeszcze
wrócić! :) Wracamy do Campu-scrabble w namiocie-przecież miałam je w sakwie
całą drogę-znowu pada.


 photo DSC_0778_zps636bd7da.jpg

 photo DSC_0786_zpsfa7f84a8.jpg

 photo DSC_0789_zpsd843be94.jpg

 photo DSC_0791_zpsc7de8864.jpg

 photo DSC_0796_zps048904ff.jpg

 photo DSC_0798_zps592e15fd.jpg

 photo DSC_0802_zps68a9384c.jpg

 photo DSC_0804_zps12ec5c68.jpg

Ta sama sytuacja widziana przez Kolmerka,zdjęcie poczynione jego analogiem który jak widać robi zdjęcia jak pocztówki :)

 photo 000038_zps846edb5f.jpg

W Dubrowniku coniektórych,albo i wszystkich na zmianę dopada duch artystyczny,troszkę focimy,kilka ujęć mi się podoba to wrzucam,te ociekające romantyzmem i reumatyzmem też :P :D
/Robimy zdjęcie pod fontanną bo jak Wojciu twierdzi "warto zrobić tu sobie zdjęcie bo to miejsce historyczne" -do dziś nie wiem o co chodzi :D :) 
Spotykamy tez ichniejszego shortman-a.... (Bóg zobaczył i zagrzmiał,ale nic to nie zmieniło) ;)

 photo DSC_0870_zps7b560f9c.jpg

 photo DSC_0864_zps78247611.jpg

 photo DSC_0825_zps2c55c6b7.jpg

 photo DSC_0823_zpscf73ea03.jpg

 photo DSC_0858_zps5d65ab97.jpg

 photo DSC_0856_zps99fff7a4.jpg

 photo DSC_0847_zps8cf14400.jpg

 photo DSC_0844_zps460c305a.jpg

 photo DSC_0832_zps623c78e0.jpg

 photo DSC_0826_zps5d95a7f2.jpg

i na koniec fota z telefonu-26.XII - mam nadzieję,że wasz drugi dzień świąt był równie udany jak mój :P ;) 
pomimo,że na gonitwę na szosie to ja się chyba nie nadaję :P 

 photo 98084be5-aa0f-4877-be3f-6acc5c8a5b89_zps9ca693c1.jpg


PON! 26(?) /25(?) -Bośnia i Hercegowina


Link 27.11.2013 :: 11:31 Komentuj (8)


Jak się okazuje straciliśmy rachubę-uciekł
nam jeden dzień! Dziś poniedziałek, a myśleliśmy ,że jest niedziela…-człowiek
nie ma facebooka to może nie wiedzieć-prawda? :D 



Mamy
ambitny plan wstać rano i kręcić ile się da, żeby dotrzeć jak najbliżej granicy
z Chorwacją… niestety budzimy się-pada deszcz-wyruszamy po śniadaniu z mokrymi
namiotami około 11 30,Kolmerek nie ma nic od deszczu (jesteśmy w górach) i
twierdzi,że przeczeka i nas dogoni.Wyruszamy
sami, pierwsze 30 km –masakra,-2 km 8 % podjazdu, dwa tunele-dzięki Bogu
oświetlone. Generalnie cały czas wiszą nad nami chmury, po przejechaniu tunelu
który liczył jakieś 2 km odczuwamy ulgę, chmury się rozeszły! jedziemy z górki!
Po
drodze zatrzymujemy się na suszenie namiotów, w sklepie w jednej z wiosek pani
przelicza nam zakupy na euro-nie mamy ichniejszej waluty… w rezultacie za
drobne zakupy płacimy jak za zboże.
Docieramy
do jeziora-robiąc tym samym około 100 km z sakwami przy starcie o tak późnej
porze! Robimy zakupy w większy mieście przed jeziorem(jakaś większa
cywilizacja, dosłownie znikąd pojawia się Kolmerek (już myślałam, że dogoni nas
w Cupari na Chorwacji gdzie zostawiliśmy auto). Szukamy noclegu znajdujemy..-spanie
na dziko w BiH –dokładnie to o czym marzyłam! (Zapomniałam dodać, a zdjęcia nie
mam.. jadąc w ciągu dnia drogą w górach, która wiodła przez las… wyglądało to
tak :ściana lasu-asfalt-ściana lasu… zatrzymać się można, ale w las wchodzić
nie wypada bo wszędzie taśmy z ostrzeżeniem o minach).Kolacja, pogaduchy, jest
miło :) 
,idziemy
spać-Jutro smażing i plażing w Chorwacji!
/Mijając
któryś z dzisiejszych podjazdów-Surema ogarnia nowe hasło slangowo-rowerowe
„Podjazd mać!”-troszkę ich na trasie było ;)
Tego
dnia stało się to czego miałam nadzieje, uniknę jako jedyna :P
Złapałam
kapcia, a zdjęcia już same oddają resztę ;)
Surma
ponoć modliła się o ten postój…,ale żeby od razu kapeć ? :P 

 photo DSC_0750_zps532f7f10.jpg
Rano krzyk z namiotu obok "Aaaa Ania chodz tu szybko-Wojciech łapie jakiegoś sznycla i wrzuca Surmie do namiotu :)

 photo DSC_0749_zpsa22e5020.jpg

 photo DSCN2830_zps0565a99e.jpg
Zdjęcie poniżej może odzwierciedlać klasyczną pomoc z męskiej strony... w rezultacie tak nie było,wiem,że gdybym sobie nie radziła Usiu by mi pomógł.. (chyba) :P,awaria trwała 10,może 15 min ze zjedzeniem energetycznego batonika i już kręciliśmy dalej..(bardzo lubię to zdjęcie :P-brawo Surema!)

 photo DSC_0755_zpsf73eee4b.jpg

Tu miało być dramatycznie,że starsznie ciśniemy,no ale jak widać za mną Surma ma istny relaks na podjeździe:)

 photo DSC_0761_zpse8c8e36b.jpg

 photo DSC_0757_zpsd3a30e23.jpg

 photo DSC_0763_zps445fcae7.jpg

Taka sytuacja.... -Wojtek jedz pierwszy... (no przecież ja sie krowy boję :P :))

 photo DSCN2835_zps03897f0c.jpg

 photo DSC_0766_zpsc610e395.jpg
Zdjęcie z wysięgnika na zakończenie dnia :) photo DSC_0771_zps3010561c.jpg




sobota 24.08 Montenegro,Kanion Pivy-BiH


Link 29.10.2013 :: 17:51 Komentuj (4)

Budzimy się, świeci słońce, nie bardzo wiemy co jest dookoła
bo jadąc widzieliśmy w tych ciemnościach tylko asfalt..Usiu otwiera namiot a
tam taaaaaaaaaaaki widok z naszej sypialni! :) 
Czekamy na Kolmerka (już wiemy, że żyje:) ),suszymy ciuchy i w drogę (Kolmerek
w rezultacie jedzie inną drogą-spotkamy się w większym mieście) Zanim uda nam
się pozbierać to z drogi która przechodzi bardzo blisko nas każdy kto tylko przejedzie-trąbi-tu
generalnie wszyscy trąbią, ale nie złośliwie-taka forma pozdrowienia-dosyć
ciężko jest się przestawić z polskich realiów :D – mężczyźni witają się poprzez
podanie ręki u ucałowanie policzka –taka prawie forma jak na misia :D :) .

 Pogoda rewelacja, przejeżdżamy przez masę
tuneli, które robią na nas MEGA wrażenie –odsyłam do zdjęć-sami zobaczcie :D :)
! Strach pomyśleć, że gdybyśmy w swojej determinacji chcieli dojechać poprzedniego
dnia faktycznie do miasta w celu przekimania się w hostelu to niestety te wszystkie
widoki by nas ominęły.. (mowa o Kanionie Pivy)
Dojeżdżamy do granicy Czarnogóry z BiH-na granicy ogromny korek, spotykamy tam
Kolmerka, przeciskamy się boczkiem pomiędzy autami… przecież na prawdziwych
turystów popatrzą inaczej… na starcie z celnikiem wysyłamy Wojciecha-nie
wiedzieć dlaczego urok osobisty Usia ewidentnie działa na pana z przejścia
granicznego, jedziemy dalej-jak to Wojciech stwierdził Kurde nie wbili nam
pieczątki z BiH-na co Kolmerek: -Człowieku, po co Ci pieczątka, przecież to
wszystko waż
y!”
Po przekroczeniu granicy musimy wykręcić 20 km tylko po to żeby dostać się na
drugą stronę Kanionu Tary i wracamy.. szukamy campingu, docieramy do jednego z
miejsc2,5 Euro, ale nie ma prysznica, jedziemy dalej –ośrodek wypoczynkowy, jest
ciepła woda, prysznic!.. obczajamy-ośrodek pewnie na połowę wioski.., panowie
stwierdzają, że jest to miejsce w którym śmiało można kręcić horrory no i nie
warta cena 6 Euro-wracamy.. kąpiel w umywalce, plan na jutro –Dostać się jak
najszybciej do Chorwacji! –jak Kolmerek stwierdza, a i ja pospisuję się pod tym
obiema rękami-BiH-starsznie smutny kraj-szaro, buro i trąci PeGeErem.

Przebudzenie Pawła...-z tego co mówił to jakiś ichniejszy strażnik parku czy coś w ten deseń (Kolmerek pojaśnij) posądził go o kłusownictwo .. w sumie prawdopodobne.. rower,namiot sakwy... 
 photo 000021_zpscb4807e7.jpg

 photo 000013_zpsf56a4761.jpg

 photo 000017_zps1f9d4cc0.jpg

 photo 000033_zpsda267658.jpg

 photo 000034_zps0c28ef57.jpg

 photo 000032_zps42873b49.jpg

 photo 000037_zps0df32bb4.jpg

 photo 000031_zps8846d812.jpg
Przebudzenie..
 photo DSC_05862_zps2bda1fc3.jpg
Śniadanie..
 photo DSC_05952_zps5d6b9874.jpg
Relaks-każdy ma co lubi :D :)
 photo DSC_06162_zps6da0fc13.jpg

 photo DSC_06132_zps4de9c5d9.jpg

 photo DSCN2782_zps5b8428f5.jpg
"Taka sytuacja" :)
 photo DSC_06452_zps788b6054.jpg

 photo DSC_06652_zps9c4672ae.jpg

 photo DSC_0674_zpsc2a8a1d0.jpg

 photo DSC_0689_zpsfc889b67.jpg

 photo DSC_0693_zpse7a11478.jpg

 photo DSC_0700_zps3547cefe.jpg

 photo DSC_0702_zps2d06f904.jpg

 photo DSC_0707_zpsb3b1c20e.jpg

 photo DSCN2803_zpsbde3d9f1.jpg

 photo DSC_0708_zps14af5e6f.jpg

 photo DSC_0715_zps8d002f7c.jpg
Pytałam Wojtka czy zrobi mi zdjęcie jak sobie stanę na tej barjerce-będzie hardcorowo-nie zgodził sie :P :D
 photo DSC_07182_zpsd7e4ff65.jpg
Pierwsze pojenie i przepakowanie w Bośni i Hercegowinie
 photo DSC_0739_zps09bc8ea3.jpg

 photo DSC_0742_zps9fbc1d29.jpg




Piątek 23.08


Link 12.10.2013 :: 19:35 Komentuj (4)

Wstajemy-widok na most.Prysznic,śniadanie,susyzmy namioty…godz 11 wyjazd.Usiu
znów obiecuje nam mocniejszy posiłek (syte śniadanie) w Żabljaku-20 km dalej :)-dojechaliśmy,jest
godz 14,zostajemy na obiad!Ciepła herbatka,analiza mapy,-jest zimno.Góry
przypominają nasze Tatry,zanosi się na deszcz :/ .Obiad,szoping,pod sklepem
spotykamy małżeństwo z Krakowa-jadą przez Kosowo,Czarnogórę do Rzymu.Jedziemy
chwilkę razem,okazuje się,że spotkaliśmy
człowieka który kilku krotnie startował w BBTurze  zajmując miejsce na pudle z czasem –chyba 38 godzin… (swoją drogą nie da się
nie zauważyć,że ma nieźle wytopiona łydkę ;)) –BBTour to wyścig który odbywa
się co 2 lata-ze Szczecina w Bieszczady-nonstop! Z napotkanym małżeństwem
jedziemy chwilkę razem,my odbijamy w stronę przełeczy Dobri Do w Parku
Durmitor,nasi tymczasowi towarzysze odbijają w stronę Podgoricy..
Docieramy do przełeczy… ubrani w krótki rękawek… jesteśmy ofiarami spojrzeń
ludzi tam obecnych,którzy są brani w zimowe kurtki i czapki-sprawdzam termometr
w liczniku… mamy 12.5 stopnia …zimno!Ubieramy się i gonimy dalej bo idzie na
burzę,niestety nie udaje nam się dostać do kolejnej przełęczy.jesteśmy prawie
na 2000 m.n.p.m…. przed nami burza,która idzie prosto na nas…-taka impreza!są trzy opcje… powrót-niewiadomo gdzie,a burza i tak nas dorwie,możemy też jechać
przed siebie-burza była poniżej nas więc wiązałoby się to z faktem zjazdu w
miejsce gdzie wytwarzają się pioruny…i opcja 3cia z której korzystamy-rozbicie
namiotu i przeczekanie.-z Surmą mamy pełne pory strachu.A jak się później
okazuje Surma ma zajęte od tej pory wtorkowe wieczory :D :).
W ramach rekompensaty Wojtek obiecuje zabrać nas na źródła termalne na Węgrzech
w drodze powrotnej-jak później się okazuje,słowa nie dotrzymuje,ale przy końcu
wyprawy nie ma już takiej potrzeby,co wydaje mi się doskonale odzwierciedlą
zdjęcia z końca naszej rowerowej eskapady,ale na to przyjdzie czas.
Surma prosi o jakiś cytat na rozluźnienie atmosfery i twierdzi,że ukazuje się
mój czarny humor :)
Cytat na rozluźnienie przy dźwiękach piorunów (Kubuś Puchatek) –Kubusiu,a jeśli
kiedyś będę musiał odejść?-TO nic,posiedzę i poczekam tu aż wrócisz”
;) 
Burza trwa,Kolmerek z namiotu obok krzyczy:Sprawdziliście pogodę?W końcu
dodaje:Dobra,otwieram śluzę….(cisza)-O MÓJ BOŻE….PRZECIERA SIĘ!”
Z obawy przed następną burzą o 20 30 ruszamy w dolinkę-jest 9,5 stopnia.Paweł
zostaje z rowerem sam na 1800 m,/zostawiamy go samego na dwutysięczniku w
namiocie Quechua,z kocykiem na którym widnieje napis LOVE-za 4 Euro.. i nawet
nie pytamy czy ma co jeść..
-co słusznie zauważa Surma,jak już grzejemy się w
namiocie/,nam udaje się w kompletnych ciemnościach przejechać 18 km,z
nadzieją,ze przemarznięci dotrzemy do histelu,gdzie będziemy mogli się
zagrzać.Po drodze wyskakuje na nas stado psów pasterskich-do złudzenia
przypominają wilki.Nie udaje nam się dotrzeć do miasta-rozbijamy namiot w
szczerym polu-jest 10 stopni i znów zaczyna padać:/ .Ciepła herbatka i Rakija
na dobranoc.Przejechaliśmy dziś około 68 km.


W czasie dnia kręcimy,kręcimy aż do znudzenia,a Kolmerek wypada z tekstem „Nie
mogli tej drogi na wprost wybudować-tak tobym sobie poprowadził…a tak muszę
kręcić…”
/Kolmerek generalnie uważa,że nie lubi jeździć na rowerze-dla niego pedałowanie
to „smutna konieczność” :)














 photo DSCN2726_zps61b947bc.jpg


 photo DSC_0505_zpscaddbe95.jpg

 photo DSC_0509_zpsd7a3cdb9.jpg
Nieświadomy entuzjazm... przed nami znów 20 km pod górkę :D
 photo DSC_0510_zpse007156d.jpg

 photo DSC_0512_zpsde1a16fe.jpg

 photo DSC_0517_zps97b52ff5.jpg
Wojtkowi kończył się zapas batoników wyprawowych więc zrobił zapasy :D
 photo 000008_zpscddef04f.jpg

 photo DSC_0522_zpse5ec6624.jpg

 photo DSCN2734_zps34435de5.jpg

 photo DSC_0530_zps4007f519.jpg

 photo DSC_0536_zps3a8151dd.jpg
te poniżej zdjęcia mi się tak podobają ,że dodaje wszystkie :D
 photo DSC_0540_zpsb198804b.jpg

 photo DSC_0542_zps9cf36e30.jpg

 photo DSC_0545_zps3d182304.jpg

 photo ee71608a-37b4-487c-af02-7d11b9af5a96_zps0cee5a33.jpg">

 photo DSC_0546_zps5d3c6068.jpg

 photo DSC_0544_zpsae0b4e7e.jpg

 photo DSC_0538_zps73ffd475.jpg

 photo DSC_0547_zps49d68e8a.jpg

 photo DSC_0550_zps3d79ab2f.jpg

 photo DSCN2750_zps4c2b1fad.jpg

 photo DSC_0554_zpsde3cfe51.jpg

 photo DSC_0560_zps0d16a6dd.jpg

 photo DSC_0562_zpsd54e0038.jpg

 photo DSC_0553_zpsbfe383bd.jpg
Znów entuzjazm...wynikający chyba z niewiedzy przed burzą...
 photo DSC_0564_zpsc65b753e.jpg
i brak entuzjazmu... bo pioruny wszędzie..
 photo DSC_0575_zps72adfdc1.jpg
Ciemno,zimno,Kolmerek zostaje..
 photo DSCN2774_zps7257f30e.jpg
Takie zimno było!
 photo DSC_0580_zpsa9655181.jpg



Podgorica-Kolasin-Tara Kanion 22.08


Link 04.10.2013 :: 13:27 Komentuj (2)



Znaleźliśmy udogodnienie,jedziemy pociągiem (w PL chyba nikt nie poprowadziłby
torów w tak wysokich górach ;),nadrabiamy jeden dzień ,zyskujemy km
przewyższenia.1.5 h podróży-wysiadamy -zimno!(no ale w końcu to góry).

Kolmerek: Rzeźko! Nie ma srania po agreście,w nocy będzie zimno!”. Posiłek w centrum,klimatyczne
miasto,Kolmerek szuka sklepu w którym będzie mógł kupić kocyk(Paweł jedzie bez
śpiwora,do spania zabrał odzież termoaktywną).jedziemy dalej.

Droga wiedzie,przez tunele,po drodze mamy pewnego rodzaju awarie,jest krew,ale
nie ma ofiar śmiertelnych.zatrzymujemy się radzimy,Kolmerek,wyłączony jakby,patrząc
na przejeżdżające samochody (obczaja rejestracje) : „I na końcu smutni Niemcy-jakie
oni mają miny,jak oni się tu męczą,tylko drzewa i przyroda-k***a to co w
przewodniku.” [i]

Przed samym wjazdem do kanionu Tary[ii]
spotykamy parę Polaków –z Sanoka ;) po przejechaniku dość małego odcinka mamy
awarię nr 2 tego dnia,Surema łapie kapcia.Dialog Aga-Wojtek:

A:Nie krzycz na mnie!

W:Nie krzyczę,tylko intonuję końcówki!

A:To nie intonuj!


 - :)





p.s.nie polecamy dentek ultra light albowiem
wybuchają :)



Kanion Tary,coś pięknego.po drodze przeczekujemy burzę,ubieramy-się temperatura
spada,gubię moją małą lampkę na przód.Kanion zdobywamy,śpimy na campie przy
moście…a taki widoczek z samego rana :) ,prysznic!!!!Rakija na
dobranoc,gwieździste niebo nad nami-lubię to!!





 photo DSC_0402_zpsf59c93bf.jpg


 photo DSCN2672_zps8d309ab2.jpg
Kolasin..
 photo DSCN2677_zps7fd520bc.jpg
Drzemka na prędkości..
 photo DSC_0405_zps717a3a66.jpg

 photo DSC_0408_zps6a39fb4e.jpg

 photo DSCN2680_zps7ddef9ad.jpg
Nie wiem o co chodzi,ale Usiu stwierdził,że to ma jakiś większy związek ze mną... :| :P
 photo DSC_0406_zps5b8c64b5.jpg
Całe życie z wariatami :)
 photo DSCN2681_zps86224779.jpg

 photo DSCN2683_zps4e5c2d3b.jpg

 photo DSCN2687_zps8f314497.jpg

 photo c9b0505e-e75f-49d6-9155-06e9070e2845_zps76e1b4b2.jpg

 photo DSC_0409_zps6b84ebc2.jpg

 photo DSC_0422_zpsfadb2be7.jpg
Nauczeni doświadczeniem-przygotowanie przed tunelem ;)
 photo DSCN2705_zps082a4c69.jpg

 photo DSCN2710_zps5a9eb077.jpg

 photo DSCN2717_zps2b26ac21.jpg
oooooo -dowód na przemoc w naszej wyprawowej rodzinie :P
 photo DSC_0440_zpsda5c2dd7.jpg
 Prawda,ze ładna focia?:)
 photo DSC_0446_zps22b22986.jpg

 photo DSC_0457_zps78349b76.jpg

 photo DSC_0455_zps77a389ba.jpg
Aneczka,nie wychylaj się tak!-Ale,że tu? :)
 photo DSC_0453_zps9f68be96.jpg

 photo DSC_0466_zpsecfd8c24.jpg

 photo DSC_0481_zps050950b4.jpg

Z ciekawostek.... przy moście zobaczyłam najdłuższą tyrolkę do tej pory(nad kanionem..) :) -kto zjeżdzał na linach wie o co chodzi.









[i] Paweł generalnie przez cały wyjazd nieświadomie, lub
bardziej świadomie rozładowuje napięcia swoimi spostrzeżeniami :)  (starałam się skrupulatnie notować wszystko co
wywoływało uśmiech na naszych twarzach )







[ii] Tara – rzeka w Czarnogórze. Powstaje z połączenia rzek Ospanica i Verusa w Górach Dynarskich, następnie płynie na
długości 144 km na północ i łącząc się z rzeką Piva przy granicy Bośni,
tworzy rzekę Drinę.
Obszary położone nad Tarą wpisano w 1976 roku na listę rezerwatów biosfery.



Tara tworzy przełom, płynąc wąską i głęboką doliną. Jest
to najgłębszy w Europie i jeden z najgłębszych na świecie kanion (m.in. po kanionachCotahuasi i Colca w
Peru oraz Wielkim Kanionie
Kolorado
 w USA).
Długość przełomu to 78 km, a głębokość do 1300 m. W bezpośredniej bliskości
rzeki znajdują się dwa parki narodowe Park
Narodowy Tara
 i Park Narodowy
Durmitor
. Na rzece Tarze często organizuje się spływy (raftingi).
/wikipedia :P



 







Albania/przez Szkodrę do Czarnogóry-Podgorica


Link 30.09.2013 :: 11:12 Komentuj (11)

Rano-świtkiem, rankiem budzi nas jakże klimatyczny głos wydobywający się z
głośnika zamontowanego na meczecie…. (o zgrozo-swoją drogą niezły budzik-nie da
się nie wstać!)
ogarniamy się i ruszamy w drogę.
Z Justyną i Mariuszem jedziemy do Szkodry (wikipedia podaje,że jest to Największy
ośrodek gospodarczy i kulturalny w północnej części Albanii. Liczba mieszkańców
wynosi około 86 tys. (2003).

Ja już teraz pamiętam kilka
klatek z Albani…-tak się psychika broni :P W każdym razie w Szkodrze
zatrzymaliśmy się na Coffee Drink-a :)
  -centrum
jest bardzo klimatyczne,wygląda jak trochę ciaśniejszy rynek
Rzeszowski-knajpy,ludzie,parasolki-zupełnie inaczej jak wszędzie-patrząc przez
wizerunek tego kraju w moich oczach.Kupuję kartkę,adresuję i wysyłam do pracy.Z
Agą korzystamy z toalety w knajpie…-dobry wizerunek prysł,potrzebę
fizjologiczną załatwić można,ale wody bieżącej do umycia rąk brakło w kranie…. Tekże,tego….-taka
sytuacja;)
Po krótkim posiedzeniu rozdzielamy się.Justyna i Mariusz odbijają w stronę Macedoni
(w głąb kraju),a my gonimy w stronę Czarnogóry,wzdłuż jeziora Szkoderskiego.
Po drodze Wojciech stwierdza,że zatrzymamy się na plaży (hłe hłe hłe…)
nabuzowana w sobie,ale jadę… (nie miałam ochoty na cokolwiek co wiązało się z
dłuższym pobytem tam).
Odbijamy z drogi,żeby dostać się na „plażę”… droga szutrowa-ajk to tam,jak
przez wysypisko… docieramy do jeziora-i ku zdziwieniu Wojciecha… okazuje się,że
podstawową funkcją jeziora jest pojenie i kąpiel bydła-wracamy ;]

 Przedzieramy się przez Szkodrę,omijając
na drodze samochody,jadące wg niewiadomych nam zasad (totalna róbta co chceta
na drodze) szukamy drogi wylotowej i wbijamy na jakąś krajówkę.
W jakiejś mieścienie po drodze zatrzymujemy się na jedzonko.Knajpa:klilka
stolików,lodówka w kolorze jasny brąz,kuchnia schowana za zasłoną.Zamówienie
wygląda tak,ze pan (kucharz/właściciel) zaprasza nas do kuchni,tam widizmy
kilka ogromnych garów i pokazujemy ,z którego gara i czego ma nam nabrać… -no
sanepid miałby tam pożywke….
(pozdrawiam
pracowników sanepidu Warszawskiego!-DoTi ;) )  
Do picia można zażyczyć sobie
jeszcze wodę prosto z kranu w butece wielokrotnego użytku,schłodzoną w
lodówce,koloru jasny brąz ;)
Wcinamy co dali ( każdy bierze ryżyk z mięsem mielonym w kształcie trochę mniejszych
parówek-tam to jest dość trendy.Ryżem chłopcy zachwycają się przez długi czas…
-jeszcze w trakcie powrotu do PL będą się jarać,że ryż w ALbani był
najlepszy.No nie iwem nie wnikam.Ryż był ugotowany na miękko,może to kwestia
odmiany,albo i sosu,jak dla mnie ryż był ok-mięsa nie ruszyłam z obawy przed
jego pochodzeniem ;]
Gonimy dalej,po płaskości,po dorodze mijamy bunkry,przekraczamy granicę (już mi
psychicznie lepiej bo czuję się jak w PL :P ),zjeżdżamy z gór ,ciśniemy po
płaskim,noga podaje,chcemy dojechać co stolicy Czarnogóry(Podgoricy)-udaje się!Miasto
klimatyczne,stolica,ale nie ma takiego motłochu jak np. w Warszawie.wcinamy
lody w knajpie z motywem zębatek rowerowych w logu.Czas nas goni,chcemy obczaić
pociąg,żeby nadgonić jeden dzień (70 km z Podgoricy do Kolasina –km przewyższenia),stacja,pociągi
i szukamy campingu.Hotel z campingiem jest w miejscu niewiadomym :/,rozdzielamy
się ,Kolmerek szuka na własną rękę-i udaje mu się.my błakamy,Wojtek pyta
tubylców… jesteśmy w mało komforotowej sytuacji,dużo ludzi,dużo domów… kiepskie
szanse na rozbicie na dziko… robimy zakupy,czekamy na Pawła.podchodzi do nas
miejscowy człowiek (Iwo) i pyta,czy może nam pomóc bo widzi nasze
zdezorientowanie,ze on też jeździ na rowerze,czy może pomóc…. Mówię do Wojtka-zapytaj
czy możemy się rozbić u niego na podwórku-jest entuzjazm,niezły kawał działki
przy wylotówce z miasta,bez ogrodzenia,z latarnią przy drodze-zostajemy!!!
Kawałek szlaufa,szybkie pranie,mycie.osobiscie jestem zmęczona i marzy mi się wskok
do śpiworka…,ale w między czasie Usiu mówi,że gość na nas czeka na
ławeczce,pójdziemy na chwilkę bo to niegrzeczne by było,pogadamy i pójdziemy
spać.Przychodzimy pod dom,stoliczek,krzesełka,Usiu zabiera butelkę wina, od Iwa
dostajemy z Surmą ciasteczka czekoladowe (omnom nom nom!),przy stoliku widzimy
mamę gospodarza na wózku inwalidzkim,przychodzi jeszcze jego brat.do wina zabieramy
z namiotów nasze wyprawowe kubeczki(metalowe turystyczne:P) po chwili na stole
ląduje ser (do wina żeby się nie upić),orzeszki i kieliszki na wino :D –klasa:D.
Paweł tę noc spędza na campingu i dociera do nas rano.
My do godz około 1 spędzamy czas na pogaduchach,my po polsku,oni po serbsku i
świetnie nam idzie :D,tylko jak jakiegoś słowa nie rozumieliśmy to w ruch
wchodziły ręce.
Od Iwa dowiadujemy się jak to faktycznie jest w Albani ;] 

 photo DSC_0389_zpse205e831.jpg

 photo DSCN2607_zps8c501de1.jpg

 photo DSCN2608_zps07f45d00.jpg

 photo DSCN2612_zps0f2a93dc.jpg

 photo DSCN2614_zps7252faf6.jpg

 photo DSCN2622_zpse560f07d.jpg

 photo DSC_0391_zpsa4105456.jpg

 photo DSCN2626_zpsb1638f2b.jpg

 photo DSC_0392_zpsd8284a61.jpg

 photo DSCN2640_zpsb91e4a3e.jpg

 photo DSCN2637_zpsa58c54dc.jpg

 photo DSCN2632_zps2b2246d1.jpg

 photo DSCN2641_zps6dc819e0.jpg

 photo DSCN2644_zps1282f2cf.jpg

 photo DSCN2643_zpscd376429.jpg

 photo DSCN2645_zpsade7d990.jpg

 photo DSC_0398_zps6bafd890.jpg

 photo DSC_0397_zps03da9cb9.jpg


 photo DSCN2659_zps8cf12801.jpg

 photo DSCN2658_zps99eeace4.jpg
Podgorica!
 photo DSC_0401_zps52df14f3.jpg

Zdjęcia z noclegu u Pana Iwa nie mamy... może dlatego,że to była szybka noc.Po przebudzeniu otworzyłam namiot i zobaczyłam,że moje biało-żólto-niebieskie japonki są całe czarne...-obleźnięte,przez mrówki wieksze niż te u nas,a od japonek przez całe podwórko prowadzi czarna wstęga...przecieram oczy,dobrze widzę?...a te dziady podprowadzają mi wczęsciach buty-jakbyśmy tak pospali jeszcze ze 3 h to pewnie połowy podeszw bym nie miała :D 




21.08 Czarnogóra-Albania


Link 19.09.2013 :: 00:04 Komentuj (5)



Wstajemy,Usiu obiecuje nam śniadanie na plaży jeziora Szkoderskiego (pisze
fonetycznie :P) do której mamy jedyne 20 km,wyruszamy o godz 9 w drogę z
nadzieją,że śniadanie zjemy faktycznie na plaży.Śniadanie owszem jemy po
6h,50km dalej :D :) częstując się po drodze figami w ichniejszym Parku
Narodowym,teren generalnie,górzysty,brak sklepów po drodze,w sakwach konserwy i
batoniki,bez pieczywa,wody tyle co w bidonach….po dordze Usiu łapie
kapcia,Surma w akcie desperacji wyciąga małę buteleczki wina,kupione z
przeznaczeniem na prezencik-wino z jeżyn, bardzo smaczne!jedziemy
dalej,spotykamy po dodze Polaków którzy nie ukrywają zdziwienia ze spotkania
rodaków przed granicą z Albanią :D ,rozmawiamy,dostajemy figiJ kręcimy dalej,w
krzakach ponad nami wypatruje osiołka,Usiu sprawdza gdzie on jest,okazuje się
,że osiołków jest całe stado,zostajemy na focie,spotykamy polaków z Zamościa,którzy dzielą się
z nami winogronem,pieczywem i wodą!:)

Kręcimy dalej,Aga mając nadmierny przypływ energii mieląc nogami krzyczy”Nie
będzie podjazd pluł nam w twarz!”-na co Usiu stwierdza,że każdą górkę zdobywamy
jak niepodległość :).

Nasłuchawszy się tego i owego bardzo nie chciałam spać przy granicy z Albanią.Granicę
przekroczyliśmy z nadzieją,że tam będą mieli camping …-najwiesza naiwność
świata.Albania po za tym,że jest krajem w którym nie ma sygnalizacji świetlnej
jest krajem który przypomina 3ci swiat… jedziemy,syf… jak przez wysypisko
śmieci-masa śmieci wszędzie!Zaraz przy granicy cyganie żebrzący,mieszkający w
kartonach.-Myślałąm,ze się rozpłacze.taka miejscówa-spanie na dziko bo campingu
nie znajdziemy na bank!,jeden wielki śmietnik i do tego Paweł łapie kapcia-od razu
czarna wizja,spoglądamy na drogę,a tam-dwie osoby na rowerach z
sakwami,krzyczymy...zatrzymujemy...Paweł pyta :” Excuse me!do you speek english?” W
odpowiedzi słyszymy”a po Polsku nie możecie?”-Justyna i Mariusz (kamień spadł
mi z serca!!!)

Rodacy z Opola jechali do Kosova przez Macedonię i Albani w ogóle nie mieli w
planach,ale jak już się spotkaliśmy to możemy jechać kawałek razem.

Rozbijamy namioty w tym samym miejscu.Miejscowa ludność-bardzo otwarta,nie
zdążyliśmy wyciągnąć namiotów,a już dostaliśmy winogron,zamrożoną wodę,póżniej
arbuza i jeszcze jednego :).

Wieczorem piwko,później drugie-na lepsze spanie po dużym stresie…sączymy,rozmawiamy,w
tle słychać muzykę z pobliskiego wesela i strzały w powietrze z dość dużego kalibru
(wiem bo strzelałam nie raz i wiatrówka to na pewno nie była)-ale jak to Wojtek
określa-BAWIĄ SIĘ CHŁOPAKI….

 photo DSCN2580_zpsc407077f.jpg

 photo DSC_0309_zps03070f4f.jpg

 photo DSC_0312_zpsbda8ce07.jpg

 photo DSC_0323_zpsba0c7da2.jpg

 photo DSC_0339_zps4fdecaa4.jpg

 photo DSC_0347_zps194b0c84.jpg

 photo DSC_0352_zpsb17ccbb6.jpg

Pytałam go czy ma odpinany ogon,ale nie odpowiedział :P

 photo DSC_0354_zps4ded5d59.jpg

 photo DSC_0365_zps66ca3e76.jpg

Zaleca się zwrócić uwagę na układ nóg Pawła i jego nowego kompana :D :) :

 photo DSC_0367_zps2bf96b96.jpg

 photo DSC_0368_zps3b454a2b.jpg

 photo DSC_0372_zps906797ff.jpg

Żeby nie było.... Łada,-karetka,nie zabytek.... taka oto bryka stała pod ichniejszym ośrodkiem zdrowia... widać daje rade w tamtejszych terenach-zdjęcie poczynione z myslą o sekcji transportu-nosze dodam tylko... też nie były w najlepszym stanie :D

 photo DSC_0376_zpse42fca48.jpg

Tam za nami Albania i Czarnogórski tubylec,który wprowadził nas w błąd,mówiąc,zę przed granicą znajdziemy camp.

 photo DSC_0380_zps00913b06.jpg

Zastawa!!! Zdjęcie z pozdrowieniami dla wszystkich sympatyków tejże marki,ciemnozielonej żaby niestety nie widziałam,takie widać musiały być tylko u nas.Aż sie łza w oku kręci!tyyyle wspomnień! :)

 photo DSC_0388_zpsf200cbf1.jpg

Teraz dopeiro przypomniałąm sobie,że tego dnia,przed przekroczeniem granicy z Albanią kupiliśmy notesik-dziennik pokładowy wyprawy.Kronikarzem wiadomo kto został.Wtedy też zrobiliśmy sobie dłuższy postój na jedzonko i odpoczynek.I teraz już nei pamiętam czy to w ten dzięń czy może dzień wcześniej widzieliśmy tam auto na Rzeszowskich tablicach ;)



Cyklokarpaty - Mission Completed !


Link 17.09.2013 :: 12:43 Komentuj (3)

Chwilowa przerwa w
relacji wyprawowej z racji tego,że jaram się czym innym tymczaswo :).W czwartek
17go wyruszyłam jak to mam w zwyczaju od 8 już lat na pielgrzymkę rowerową z
Rzeszowa do Dębowca przez Beskid Niski (szczegóły tu:Rowerowa eu)  Pielgrzymka trwa 4 dni,ale w sobotę
ewakuowałam się na finał cyklokarpat do Jasła, fajna atmosfera, pogoda dopisała,
tylko te 61 km i 1500 m przewyższenia jakoś nie podbudowywało :/ i ta szybka
wymiana dentki przed startem :( z bolącymi kolankami.


Trasa bardzo fajna, kilka awarii bika na trasie co wiąże się z małym
nieszczęściem w wielkim szczęściu no ale tak zagłębiać się w szczegóły nie
będziemy. W każdym razie cel został osiągnięty, pudło w generalce jest!:)
suwenirów nadarłam i bardzo dobrze spędziłam czas :) niespodzianka dla całego
teamu kiedy to nagradzane były drużyny w klasyfikacji generalnej i nasze
nieoczekiwane 4te miejsce!!!! :))))))))))))))

Bardzo, ale to BAAAAAAARDZO DZIĘKUJĘ Drejowi za pomoc w dostaniu się z Jaślisk do
Jasła!!!!

(-Nati wiedz, że pewnie gdyby nie szanowny pan mąż Twój, musiałabym zrezygnować
z jednej z dwóch rzeczy,  tego bardzo nie
chciałam ;) ) !
Piękne foteczki auorstwa Wiktora Bubniaka-Wiktor ogromne dzięki!!!!! :)
 photo 1185133_394372847356268_720910102_n_zpsdd86e72f.jpg

 photo ck_jaslo-014_zps3c4a9e0d.jpg

 photo ck_jaslo-033_zpsf89ae1a6.jpg

 photo ck_jaslo-045_zpse82a2294.jpg

 photo 1240650_394373970689489_1117707355_n_zps1fc1dc0d.jpg

 photo 1236585_394374010689485_1104422894_n_zpsdaa5edb1.jpg

 photo 1239041_664532286890283_1419277704_n_zpse9c3e169.jpg

Essentia Vitae MTB Team:

 photo ck_jaslo-065_zps8de74c3d.jpg

-tym samym pisja do ogarnięcia na rok 2013 została wykonana :D :)))))))) (zdjęcie dodam później)



Załóż bloga

Archiwum

2015
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007

Kategorie

Misja Czarnogóra 2013(11)
Cyklokarpaty 2013(7)
Cyklokarpaty 2014(1)

Linki

Kisiel
Odela digart
Chai
AGAszek mój :)
Boski Bysiek :)
PLR
Nati9
Jaszczurka
Boniek
ForumHD
DLA TYCH CO NIE WIEDZĄ czym jest HD
Wiersze Odeli..
Digart by Kangur
Ścianka wsp. PRz
Rowerowa Pielgrzymka :)

Księga gości

Wyślij wiadomość

powered by Ownlog.com & Fotolog.pl